<h2>Prawo patentowe</h2>
<h2>Prawo autorskie</h2>
<h2>Znak towarowy</h2>
Brand squatting w Chinach
Brand squatting znaczy mniej więcej tyle, co zajmowanie "na dziko" znaków towarowych. Pierwotnie squaty były opuszczonymi budynkami lub lokalami,... Czytaj dalej
Kogut niezgody. Regionalne znaki towarowe.
Prawie każdy region Polski ma charakterystyczny dla niego wypiek, słodki albo wytrawny. W Poznaniu jada się nadziewane bakaliami rogale... Czytaj dalej
Tęcza znaków towarowych
Jako znak towarowy najczęściej rejestruje się słowo lub element graficzny. Możliwe jest jednak zarejestrowanie również innego sposobu oznaczenia... Czytaj dalej
Święty znak towarowy
Czy katolicy mogą zarejestrować krzyż jako znak towarowy? A żydzi gwiazdę Dawida?  Oczywiście nie, ponieważ symbole tych tysiącletnich religii... Czytaj dalej
Półlegalny znak towarowy
„Hi” to marka marihuany dostępnej w części USA. Jej logo – wyraz "hi" pisany białymi literami wewnątrz pomarańczowego koła - można znaleźć nad... Czytaj dalej
prev
next

kancelaria patentowa

Ranking polskich marek 2016!

poniedziałek, 16 styczeń 2017 11:07

Brand squatting w Chinach

Brand squatting znaczy mniej więcej tyle, co zajmowanie "na dziko" znaków towarowych. Pierwotnie squaty były opuszczonymi budynkami lub lokalami, zajętymi przez nielegalnych lokatorów. Brand squatting polega na rejestracji znaku towarowego będącego zagraniczną marką i tym samym na uniemożliwieniu jej późniejszego wejścia na dany rynek. Jest to bardzo popularna metoda działania w Chinach, gdzie przepisy dotyczące własności przemysłowej są skonstruowane w taki sposób, że liczy się tylko i wyłącznie, kto dany znak pierwszy raz zgłosił do rejestracji, a nie kto tego znaku używał i z czym się on powszechnie kojarzy. Ostatnio problem z tą tendencją miał australijski producent wina.

Jedna z najstarszych australijskich marek wina, Treasury Wine Estates, po wejściu na chiński rynek zorientowała się że jedna z jej nazw, „Penfold”, tłumaczona na chiński jako „Ben Fu”,  jest już zarejestrowana jako znak towarowy. Aby można więc było legalnie dystrybuować wino na terenie Chin, trzeba by było odkupić prawa do znaku. Australijska spółka wdała się jednak w spór przed sądem, który właśnie wygrała. Znak, który jej przeszkadzał, został unieważniony.

Jak widać, australijski producent wina znalazł trafne rozwiązanie. Jednakże problem brand squattingu w Chinach istnieje i nie należy go lekceważyć. Jest to szczególnie ważne dla zagranicznych przedsiębiorców, którzy chcą rozszerzyć swoją działalność na terytorium Państwa Środka. Może się bowiem okazać, że nazwa ich produktu jest tam już zajęta.

piątek, 13 styczeń 2017 08:23

Kogut niezgody. Regionalne znaki towarowe.

Prawie każdy region Polski ma charakterystyczny dla niego wypiek, słodki albo wytrawny. W Poznaniu jada się nadziewane bakaliami rogale świętomarcińskie, zaś w Lublinie popularnością cieszą się płaskie, pszenne cebularze. W Kazimierzu Dolnym natomiast można dostać wypiek z ciasta chlebowego ułożonego w kształt koguta. Takie kogucie bułeczki były przedmiotem sporu pomiędzy jednym z tamtejszych piekarzy a Stowarzyszeniem Kupców i Przedsiębiorców, który właśnie dobiegł końca.

W 1996 r. piekarz próbował uzyskać na kształt koguta znak towarowy, jego wysiłki zakończyły się jednak niepowodzeniem. Ta sztuka udała się jednak Stowarzyszeniu Kupców i Przedsiębiorców, które dokonało rejestracji w Urzędzie Patentowym zarysu chlebowego kogutka jako wspólnego znaku towarowego. Taka forma ochrony oznacza, że z przedmiotu rejestracji może korzystać nie jeden przedsiębiorca, jak to wygląda w przypadku podstawowego prawa ochronnego na znak towarowy, ale większa liczba zainteresowanych tym przedsiębiorców, jeżeli spełniają oni kryteria wskazane w regulaminie używania takiego znaku.

Stowarzyszenie chciało zakazać piekarzowi, który kiedyś dokonał nieudanego zgłoszenia, oferowania bułek w kształcie koguta, który jest symbolem Kazimierza Dolnego. Sytuacja była o tyle ciekawa, że to Piekarnia Sarzyński, adresat roszczeń Stowarzyszenia, już od lat wypiekała kogutki i reklamowała je również poza granicami miasta i regionu. Przyczyniła się również do wzrostu ich popularności. Właściciel Piekarni Sarzyński wystąpił wiec do Urzędu Patentowego o unieważnienie koguciego znaku towarowego. Finalnie Urząd Patentowy pod koniec 2016 r. wydał dwie decyzje, w których unieważnił prawa ochronne na znaki obejmujące postać koguta wobec części usług oraz – co najważniejsze – wobec produktów piekarniczych. Bułki w kształcie kogutów nie podlegają więc już ochronie.

czwartek, 12 styczeń 2017 08:20

Tęcza znaków towarowych

Jako znak towarowy najczęściej rejestruje się słowo lub element graficzny. Możliwe jest jednak zarejestrowanie również innego sposobu oznaczenia produktu lub usługi, nawet bardzo ekstrawaganckiego, w postaci dźwięku, zapachu lub koloru. Te ostatnie rejestracje są jednak skomplikowane pod względem prawnym, gdyż dość trudne jest udowodnienie charakteru odróżniającego takiej nieoczywistej cechy. Chodzi bowiem o to, aby oznaczenie zarejestrowane jako znak towarowy łączyło w głowach konsumentów to oznaczenie z konkretnym przedsiębiorcą. A o ile sloganów czy grafik można wymyślić bardzo, bardzo wiele, tak kolorów jest w sumie znacznie bardziej ograniczona liczba.

O rejestracje takiego specyficznego znaku towarowego w postaci koloru starało się wielu właścicieli różnorakich oznaczeń. Rejestracji koloru jako znaku towarowego chciał dokonać między innymi właściciel stacji paliw BP. Chodzi konkretnie o używany dla tych stacji odcień zielonego, Pantone 348C. BP rejestrowała swoje znaki w różnych miejscach, z różnymi rezultatami. Na przykład, od 2002 r. spółka nie może sobie poradzić z australijskim urzędem patentowym, ciągle dostając w tym temacie decyzje odmowne. Co ciekawe, do wydawania takich właśnie decyzji przyczynia się dom towarowy Woolworths. Wbrew pozorom, niesprzedająca wcale paliwa spółka ma w tym interes. Przede wszystkim, Woolworths wydał jakiś czas temu ogromne pieniądze na zmianę logo i jego reklamę, a nowe jest w bardzo podobnym odcieniu zieleni, jak kolor, który chce zarejestrować BP. Co więcej, Woolworths ma powiązania handlowe z siecią stacji benzynowych Caltex. W żywotnym interesie spółki jest więc, aby BP nie dostała rejestracji wybranego przez siebie koloru jako znaku towarowego.

Nie wszyscy przedsiębiorcy mają jednak takiego pecha w kwestii rejestracji kolorów jako znaków towarowych. Popularnym znakiem jest kolor fioletowy, który zarejestrowały zarówno Cadburys dla czekolady, jak i Whiskas dla kociej karmy. Czerwony to kolor zarezerwowany dla podeszw butów na rzecz Christiana Laboutin, zaś australijska poczta zarezerwowała sobie konkretny odcień żółtego.

wtorek, 10 styczeń 2017 15:52

Święty znak towarowy

Czy katolicy mogą zarejestrować krzyż jako znak towarowy? A żydzi gwiazdę Dawida?  Oczywiście nie, ponieważ symbole tych tysiącletnich religii są mocno zakorzenione w domenie publicznej. Ale co w przypadku nowszej wiary, założonej w czasach bardziej solidnych zabezpieczeń własności intelektualnej?

Ten problem jest sednem debaty dziejącej się aktualnie w Teksasie w USA, gdzie Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, powszechnie zwany mormonami, toczy walkę prawną z właścicielem witryny randkowej Mormon Match, dotyczącą użycia słowa "Mormon" w domenie internetowej. Intellectual Reserve Inc., spółka holdingowa mormonów posiada bowiem znaki towarowe "Księga Mormona", "Mormon.org", "Mormon Tabernacle Choit", "Kościół Mormona" i "rękodzieło mormonów".

Zdaniem właściciela witryny randkowej, nazwa tej usługi po prostu opisuje to, co robi - łączy w pary mormonów. Znaki towarowe mają być zaś wykorzystywane do ochrony przed nieuczciwą konkurencją, a nie aby zdławić małą firmę lub kontrolować język. Inaczej myśli rzecznik kościoła, co stwierdził w oświadczeniu dla ABC News. Jego zdaniem, firma próbuje podstępnie wykorzystać dla zysku nazwę kościoła i jego obraz w celu promocji produktu, który nie ma powiązania z kościołem. To nie jest pierwszy raz, kiedy mormoni zatrudniają prawników do walki o znak towarowy. W 2007 r. kościół uniemożliwił kawiarni w stanie Utah używanie podobizny anioła Moroni, którego pomnik stoi na szczycie wielu świątyń mormonów, w reklamach prasowych. Trudno więc powiedzieć, czy takie zachowanie to jeszcze ochrona konkretnego wyznania, czy już działania biznesowe.

poniedziałek, 09 styczeń 2017 14:23

Półlegalny znak towarowy

„Hi” to marka marihuany dostępnej w części USA. Jej logo – wyraz "hi" pisany białymi literami wewnątrz pomarańczowego koła - można znaleźć nad frontowymi drzwiami sklepu w Portland w stanie Oregon oraz na produktach z konopi indyjskich tej marki, w tym na olejku do masażu i balsamie przeciwbólowym Hi Releaf. Żaden z tych produktów nie jest jednak wskazany w wykazie towarów i usług znaków towarowych „Hi”.

W 2015 r. spółka-matka marki, Cannabis Sativa Inc., złożyła wniosek rejestrację znaku towarowego „Hi”, jednak nie dla większości oferowanych pod marką produktów, ale dla czapek, koszulek i szerokiej gamy innej odzieży. Jeśli urzędnicy z USA Patent and Trademark Office podpiszą się pod decyzją o rejestracji,  Cannabis Sativa będzie w stanie powstrzymać inne firmy od korzystania z marki „Hi” dla ubrań, ale może nie być w stanie zatrzymać rywali od utworzenia sklepów z produktami z marihuany pod marką „Hi”.

Ten dziwny stan rzeczy w zakresie ochrony znaków towarowych w sektorze marihuany jest jednym z wielu produktów ubocznych rozjazdu międzystanowych i federalnych przepisów dotyczących marihuany. Choć marihuana jest legalna w celach rekreacyjnych lub leczniczych w 28 stanach USA, pozostaje jednak nielegalna w świetle prawa federalnego. W rezultacie, US Patent and Trademark Office nie rejestruje znaków towarowych w odniesieniu do produktów, które zawierają marihuanę. Jedną z popularnych strategii dla firm oferujących produkty z konopi, które nie mogą zarejestrować dla nich swoich znaków towarowych, jest ubieganie się o ochronę dla wielu produktów i usług dodatkowych.

czwartek, 05 styczeń 2017 14:21

Prywatny znak towarowy

Obok licznej grupy szanowanych aktorów i muzyków w przemyśle rozrywkowym istnieje całe mnóstwo gwiazdek znanych głównie z bycia celebrytami. W światowej czołówce tego typu postaci plasuje się z pewnością amerykańska rodzina Kardashianów, występująca w reality show „Keeping up with the Kardashians”. Jego gwiazdami są Kim, która jest żoną jednego z najpopularniejszych amerykańskich muzyków, Kanye Westa oraz Kendall, coraz bardziej popularna modelka.

Teraz do rodziny ma wejść Black Chyna, modelka-celebrytka, narzeczona Roba Kardashiana. Angela Renée White, bo tak naprawdę brzmi nazwisko celebrytki, ma zamiar przyjąć po ślubie nazwisko swojego męża. Takie posunięcie, a także późniejsze prawdopodobne wykorzystywanie nowego nazwiska w show biznesie, nie podoba się jednak obecnym paniom Kardashian. Co więcej, blokują one zarejestrowanie oznaczenia „Angela Renée Kardashian” jako znaku towarowego w amerykańskim urzędzie patentowym na rzecz aktualnej Angeli Renée White.

Zarówno w amerykańskim, jak i w polskim prawie dotyczącym ochrony znaków towarowych rejestracja nazwiska jako znaku towarowego jest możliwa. Będzie ono wtedy traktowane jak każdy inny znak towarowy. To samo dotyczy pseudonimów scenicznych. Na podstawie prawa ochronnego na znak towarowy nie można jednak zabraniać innej osobie, która nosi takie samo nazwisko, posługiwania się nim. W przypadku udanej rejestracji takiego znaku towarowego, egzekucja praw do niego może więc napotkać pewne ograniczenia. Nie można bowiem zakazać osobie trzeciej używania jej nazwiska, jeżeli osoba ta używa go zgodnie z uczciwymi praktykami w handlu i przemyśle.

środa, 04 styczeń 2017 11:41

Reklama alkoholu na Facebooku

W polskim prawie reklama alkoholu, za wyjątkiem – na określonych warunkach – piwa,  jest z zasady zakazana. Mówi o tym chociażby ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Nie znaczy to jednak, że producenci czy sprzedawcy napojów o wysokiej zawartości alkoholu nie próbują obejść tak sformułowanych przepisów. Wiadomo bowiem, że reklama jest dźwignią handlu i często najprostszą drogą do zapoznania się konsumentów z nowym na rynku produktem.

Takich działań na portalu społecznościowym Facebook próbowała też firma Ambar, produkująca Cydr Lubelski. Spółka Ambar umieściła na fanpage’u swojego produktu na Facebooku wizerunek butelki Cydru Lubelskiego Miodowego wraz ze znakiem towarowym jako zawodnika na bieżni w towarzystwie hasła „Miodzio wynik”. Spowodowało to wpłynięcie do Komisji Etyki Reklamy skargi, w której wskazano, że takie przedstawienie alkoholowego produktu sugeruje, że dzięki piciu alkoholu osiąga się lepsze wyniki sportowe. Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi zabrania zaś łączenia napojów alkoholowych ze sprawnością fizyczną czy sportem. Ambra twierdziła, że jej post z butelką cydru miał kojarzyć się raczej z kibicowaniem sportowcom na Igrzyskach Olimpijskich niż z samym uprawianiem sportu.

Nie jest to pierwsza próba gry w kotka i myszkę pomiędzy producentami i sprzedawcami alkoholu wysokoprocentowego a urzędnikami na tle reklamy na polskim rynku. Najbardziej chyba znaną taką akcję stanowi emitowana pod koniec lat 90. reklama „łódki Bols”, wywołująca skojarzenie z wódką o tej samej nazwie. To właśnie emisja reklamy udziału jachtu o nazwie „Bols” w regatach Bols Sport & Travel była powodem nowelizacji przepisów ustawy, która obecnie zredagowana jest w bardziej restrykcyjnej formie.

wtorek, 03 styczeń 2017 13:20

Amerykański hip-hop w sądzie

Run-D.M.C. to pierwszy zespół grający hip-hop, który otrzymał w Stanach Zjednoczonych Złotą Płytę oraz nominację do nagrody Grammy. Trio tworzyli Darryl "D.M.C." McDaniels, Joseph "Run" Simmons i Jason "Jam Master Jay" Mizell. Ten ostatni został zastrzelony w 2002 r., rok po wydaniu ostatniej, siódmej, płyty studyjnej zespołu. Teraz jeden z dwóch pozostałych przy życiu muzyków wytacza działa przeciwko potentatom na amerykańskim rynku, takim jak Walmart, Amazon czy Jet.com, a wszystko to na tle między innymi naruszeń praw do znaku towarowego.

Darryl "D.M.C." McDaniels domaga się od wymienionych przedsiębiorców, ale również od właścicieli innych sklepów działających na amerykańskim rynku, w sumie 50 milionów dolarów odszkodowania. Raperowi nie podoba się sprzedawanie przez pozwane podmioty ubrań i dodatków podobnych do tych noszonych w latach kariery przez członków Run-D.M.C., a w szczególności wykorzystywanie zastrzeżonej jako znak towarowy nazwy zespołu. Nic w tym dziwnego, że McDaniels pilnuje biznesu. Po zakończeniu działalności zespołu kilkanaście lat temu zajął się on głównie produkcją odzieży i gadżetów w stylu tych noszonych wcześniej przez niego samego i kolegów z zespołu.

Zdaniem rapera, pozwane spółki naruszają prawo do znaków towarowych zespołu, oznaczając oferowane przez siebie przedmioty między innymi jako „w stylu Run-D.M.C.”. Na rozstrzygnięcie sądu będzie jednak pewnie musiał dość długo poczekać, bo sprawy sądowe również w USA potrafią ciągnąc się latami, szczególnie w przypadku, kiedy jedna ze stron nie chce przyznać się do zarzucanego jej przewinienia. 

poniedziałek, 02 styczeń 2017 11:09

Znak towarowy na popularne wino

Gdyby zapytać Polaków, jakie oznaczenie pierwsze przychodzi im na myśl na hasło „wino”, zapewne wiele osób wskazałoby nazwę „Sophia”. Marka ta jest silnie zakorzeniona – już od 1985 r. - na polskim rynku i właśnie to bułgarskie wino jest często wybierane przez konsumentów do niego przyzwyczajonych. Sprzedaż wina Sophia na stałym poziomie nie oznacza jednak, że jego producent może tarzać się w pieniądzach.

Przyczyną takiego stanu jest wprowadzanie win opatrzonych oznaczeniem „Sophia” na polski rynek przez wiele podmiotów, które nie mają do tego oznaczenia praw. „Sophia” to bowiem znak towarowy zarejestrowany od 1990 r. w Urzędzie Patentowym RP na rzecz spółki Vinimpex Sofia. Aktualnie prawa do znaku należą do polskiej spółki Scorpios Sp. z o.o., która od listopada 2016 r. ustanowiła wyłącznym importem i licencjobiorcą znaku „Sophia” Grupę Eurocash.

Legalny licencjobiorca znaku towarowego musi uiszczać opłaty licencyjne i inne koszty, co odbija się na cenie win. Na rynku dostępne są zaś wina naruszające prawa do znaku towarowego „Sophia”, bo wytwarzane przez podmioty niemające do niego praw, ale oferowane w niższych cenach. Właściciel znaku towarowego postanowił walczyć z taką sytuacją, bowiem ze względu na dotychczasową skalę naruszeń oznaczenie „Sophia” traktowane jest jak ziemia niczyja. Spółka przeprowadziła więc jakiś czas temu akcję informacyjną wśród producentów i importerów win. Przeciwko tym, którzy nie chcieli się dostosować, właściciel znaku wytoczył silniejsze działa. Wniósł on przeciwko kilku największym naruszycielom powództwa o naruszenie praw do znaku towarowego.

W kontekście nadchodzących karnawałowych toastów można dodać, że niedługo pod znakiem towarowym „Sophia’’ dostępne też będzie wino musujące. 

piątek, 30 grudzień 2016 15:36

Czy tak ochronisz swoje zdjęcia na Facebooku?

Tak miłe momenty jak Święta Bożego Narodzenia czy Nowy Rok dobrze uwiecznić na zdjęciach. Te fotografie często umieszczane są na portalach społecznościowych, aby podzielić się nimi z przyjaciółmi. Nierzadko na portalu Facebook pojawiają się także łańcuszki wklejane na tablice użytkowników, a dotyczące praw autorskich do zamieszczanych treści, głównie właśnie zdjęć.

Jest w nich mowa jest o tym, że na komercyjne wykorzystanie materiałów zamieszczonych na Facebooku, takich jak zdjecia czy filmy, potrzebna jest pisemna zgoda użytkownika danego konta.  Niestety, całe to ogłoszenie nie ma najmniejszego sensu, mimo powołania się na konwencję berneńską o ochronie dzieł literackich i artystycznych. Celem autora notki jest zabezpieczenie się przed utratą praw autorskich i komercyjnym wykorzystaniem tego wszystkiego, co zazwyczaj jest wklejane na tablice użytkowników najbardziej znanego portalu społecznościowego, a więc zdjęć, rysunków czy informacji prywatnych. Należy jednak zauważyć, że w momencie założenia konta na Facebooku nowy użytkownik akceptuje regulamin serwisu.

Z regulaminu wynika jednak, że Facebook Inc. może używać wszystkich materiałów publikowanych na tak zwanych "ścianach" użytkowników serwisu. Taki zapis ma na celu zapewnienie spółce praw do przechowywania, kopiowania i przenoszenia prywatnych informacji użytkowników Facebooka. Teoretycznie prywatne wpisy mogłyby więc być wykorzystane chociażby w kampanii reklamowej portalu, ale jest to mało prawdopodobne, ze względu na kwestie zwiazane z wynikłym z tego negatywnym PR-em. Kluczowe jest jednak to, że żadne oświadczenie składane na tablicy na Facebooku, czy nawet złożone u notariusza, nie moze unieważnić akceptacji regulaminu podczas aktywacji konta. Jedynym sposobem rozwiązania umowy założenia konta na Facebooku, a przez to wykorzystywania zawartych tam danych, jest anulowanie tego konta. Facebook będzie jednak nadal posiadał prawa do materiałów, które zostały udostępnione w czasie wykorzystywania konta.

Jest więc jasne, że oświadczenie wklejone na portalu społecznościowym nie obroni nikogo przed zaakceptowanym przekazaniem praw autorskich. Niestety, nie widać wszyscy użytkownicy tego typu portali zdają sobie z tego sprawę.

Strona 1 z 109